- Cześć, gdzie wszyscy? -zapytał Rick.
- Przyszłam pierwsza, nikogo nie ma. -odpowiedziałam.
- Czyli ty, jak zwykle, przed czasem; ja punktualnie, a Scott i Katie spóźnieni. Normalka. -podsumował 16-letni chłopak.
Przytaknęłam, a Rick usiadł obok mnie na ławce. Czekaliśmy na autobus do szkoły, ale tego dnia umówiliśmy się wcześniej, żeby omówić szczegóły nocowania u mnie. Miało to być spotkanie towarzyskie, ale zamierzaliśmy zrobić z tego imprezę dla połowy szkoły. Rodzice wyjeżdżali na dwa dni w góry.
Rick był wysokim blondynem o szarych oczach. Był chudy, ale dzięki temu dobrze tańczył. Twarz odziedziczył po ojcu - kanciasta broda, wielkie oczy i wystające policzki. Ubierał się w luźne ubrania, co potęgowało uczucie, że jest chudy jak patyk.
Scott to chłopak o mocnej budowie ciała, ale z łagodnymi rysami twarzy. Miał brązowe włosy lekko opadające na niebieskie oczy. Zwykle miał na sobie luźne jeansy i zwykłą bluzkę, nie można było się spodziewać, że włoży coś innego. Jego rysunki są, według mnie, najlepsze, chociaż on twierdzi inaczej.
Katie jest moją przyjaciółką od najmłodszych lat. Teraz ma czerwone włosy. Wcześniej była blondynką o niebieskich oczach, ale postanowiła zmienić styl, co wyszło jej na lepsze. Nosi dopasowane ubrania i zawsze jakiś modny dodatek. Lubi godzinami chodzić po sklepach, co jest dla mnie udręką. Na szczęście, rzadko wyciąga mnie ze sobą, a jeżeli już idę, wstępujemy tam, gdzie ja chcę, co często jej się nie podoba. Mimo wszystko się kochamy, jak siostry.
Ja jestem Cleo Storm. Mam brązowe włosy do ramion i szare oczy. Nie mam idealnej figury, ale nie przejmuję się tym. Wygląd odziedziczyłam po mamie - od włosów, aż po nogi. Chociaż u mamy to połączenie jest piękne, a u mnie wygląda tak, jakby ktoś dał brzydkiemu kaczątku ładne elementy i niezdarnie to połączył. Noszę zawsze glany i ciemne rzeczy. Najbardziej lubię granatowe.
Jesteśmy grupą przyjaciół, którzy zawsze trzymają się razem.
- Jesteś! -krzyknął po chwili Rick, wytrącając mnie z zamyślenia. Zobaczyłam, że zbliża się do nas uśmiechnięty Scott.
- Tak. Przepraszam. Zaspałem. -chłopak przyjął skruszoną minę i usiadł koło nas.
- Więc... -zaczęłam, ale nie dane mi było skończyć, bo Katie wyszła zza rogu.
- W końcu! Cleo, zaczynaj. -jeszcze raz krzyknął Rick i wszyscy patrzyli na mnie.
- Rodzice wyjeżdżają o 16.00, więc mamy trzy godziny na przygotowanie domu. Myślę, że się wyrobimy. Trzeba tylko ustalić, kto co przynosi i czym się zajmie.
- Mogę zrobić dekoracje. Wiesz, balony i te sprawy... -powiedziała Katie uśmiechnięta od ucha do ucha. To było jej ulubione zadanie.
- Biorę muzykę! -szybko powiedział Rick.
- Zaklepuję napoje.
- To mi zostały przekąski... -dokończyłam i uśmiechnęłam się w duchu. Zapowiadała się świetna noc.
- To już zrobione. Trzeba jeszcze obwieścić, że impreza się odbędzie. -Rick chyba najwięcej mówił.
- Jasne, zaproś cały świat... -Katie wywróciła oczami.
- Czemu od razu cały świat? Na razie wystarczy nasza szkoła. -odpowiedział z błyskiem w oku chłopak.
- Przestańcie już. Wszyscy zbierzemy się u Cleo o 16.30. Pasuje?
Wszyscy przytaknęli. Autobus podjechał na przystanek parę minut później. Wszyscy wsiedliśmy do autobusu, dyskutując ze sobą o różnych rzeczach. Przecież impreza za 3 dni.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To mój pierwszy post. Proszę o szczere komentarze, bo nie wiem, czy mam kontynuować historię :)
Mi się podoba bardzo ^.*
OdpowiedzUsuń